-Zacznijmy od początku - zaproponował David. Sięgnął jedną z ksiąg leżących na stoliku i otworzył na pierwszej stronie. Dziewczyna pochyliła się by zobaczyć tytuł.
-"Jak powstały wymiary" - przeczytała na głos i zerknęła na niego pytająco - Chodzi o te światy, w których żyją, anioły, demony, ludzie i wilkołaki? - zapytała.
Blondyn spojrzał na nią ze szczerym zdumieniem.
-Nie słyszałaś o nich? - kąciki jego ust drgnęły w ledwo widocznym uśmiechu - To niemożliwe.
Spojrzała na niego wilkiem i zacisnęła szczękę.
- A niby kto miał mi o nich powiedzieć? - warknęła.
Momentalnie jej nastrój się zmienił. Poczuła wściekłość. Chłopak się z niej nabijał. On tylko udawał miłego.
Cała sympatia Aiko do Davida wyparowała.
-Spokojnie - odwrócił księgę tak, że litery były zwrócone do zielonookiej - Ja cie wszystkiego nauczę. - uśmiechnął się do niej kojąco, a całe zdenerwowanie zniknęło równie szybko jak się pojawiło.
Przeczytała pierwszy wers.
- Matka Wymiarów? - spojrzała pytająco na Davida.
- Posłuchaj - przybrał nauczycielski ton głosu - Wymiar, w którym teraz jesteśmy nazywa się Menegra. Żyją w nim ludzie, wilkołaki i niektóre mniejsze istoty mistyczne. - zrobił pauzę. - wymiar, z którego ja pochodzę, nazywa się Cyktoria. Jest najstarszy ze wszystkich, a anioły były pierwszymi istotami Wymiarów. Rozumiesz?
Dziewczyna pokiwała głową, głęboko zaciekawiona.
- A - dodał - zapomniałem powiedzieć, że Menegra jest najmłodszym ze wszystkich.
Podsunął sobie nogą jedno z krzeseł spod ściany i usiadł na nim. Ruchem ręki rozkazał, żeby zrobiła to samo.
- Jest jeszcze trzeci wymiar. Arians, to z niego pochodzą demony i większość chorób Menegry.
- Choroby pochodzą z Arians? - Spojrzała chłopakowi w oczy. Nigdy wcześniej o tym nie słyszała.
- Tak - potarł dłonią podbródek w zamyśleniu - Na przykład malaria, którą przenoszą komary. Te insekty pochodzą z Arians. Kiedy pojawiła się Menegra, powstało dużo niekontrolowanych przejść w pozostałych dwóch wymiarach. Istoty, których gatunki wymierały przeniosły się do Menegry.
-Dlaczego? - słuchała z coraz większym zainteresowaniem.
- No i tu się zaczyna kolejna dawka wiedzy - posłał jej szeroki uśmiech - Jest coś takiego jak Energia Życiowa. Każda istota w Menegrze posiada jej wyjątkowo dużo, ponieważ wymiar jest młody.
Zrobił krótką pauzę by dziewczyna mogła sobie wszystko poukładać.
-Zaraz, zaraz, co ma wymiar do Energii Życia?
- ach, właśnie! - klepnął się otwartą dłonią w czoło, czym wywołał u Aiko lekki uśmiech - Zapomniałem ci wyjaśnić, czym jest Matka wymiarów.
Dziewczyna pokiwała głową i znów zaczęła uważnie słuchać.
-Matka Wymiarów to, tak jakby, wielka kula Energii Życiowej, w której powstały Menegra, Arians i Cyktoria. To znaczy, że gdyby nie Matka my byśmy nie powstali.
Mówił wyraźnie i zrozumiale. Aiko poczuła się jakby była w szkole, o której jako dziecko marzyła.
- Każdy wymiar ma w sobie środek główny, w którym gromadzi się Energia Życiowa. środek pobiera ją z organizmów żywych po ich śmierci, lub z Matki.
Dziewczyna westchnęła i potarła dłonią skroń.
- Trochę tego dużo, nie sądzisz?
David zaśmiał się dźwięcznie i spojrzał na nią z lekka troską.
- To dopiero początek. Kontynuujmy. - przewrócił kilka stron w księdze i zatrzymał się na jednej z nagłówkiem "Jak pobierają energię..?" - Posłuchaj. - rozkazał -Żeby żyć potrzebujemy właśnie owej Energii Życiowej - zrobił krótką pauzę na zaczerpnięcie powietrza - Ale nie wytwarzamy jej, oczywiście oprócz ludzi, ale to za chwilę.
Dziewczyna powoli zaczynała się w tym gubić. Czuła zmęczenie mimo tego, że wstała kilkanaście minut wcześniej. Zaburczało jej w żołądku i dopiero wtedy przypomniała sobie, że przez kilka dobrych dni nic nie jadła. Jednak nie przerywała chłopakowi, ciekawość wzięła górę.
- Istoty takie jak ja - wskazał na siebie - czyli anioły. Pobierają Energię Życiową z "powietrza" - nakreślił palcami cudzysłów - Ona sama do nas przychodzi i wnika w nasze ciała. Jesteśmy w harmonii z Energią - W jego głosie dało się wyczuć dumę. Aiko zignorowała to - Za to ludzie mają taką energię w sobie. Są samowystarczalni.
- A co z demonami?
- Ich energia jest nieco inna. Ból, cierpienie, nienawiść - wyliczał na palcach - krótko mówiąc, żeby samemu pozyskać Energię Życiową muszą zabić istotę, która ją ma.
Wzięła szybki oddech.
Teraz już rozumiała. To dlatego tak bardzo pragnęłam zabić jednego z nich, pomyślała.
Potrząsnęła głową, by pozbyć się niepotrzebnych myśli. Później o tym pomyślę, teraz muszę słuchać, nakazała sobie.
Drzwi małej biblioteki otworzyły się a do środka wszedł ciemnowłosy mężczyzna.
-Dav, Aiko, chodźcie coś zjeść - powiedział beznamiętnym tonem i wyszedł.
Blondyn zamknął księgę, z której uniosły się drobinki kurzu. Wstał i spojrzał na siedzącą dziewczynę.
-Idziesz? - wyciągnął w jej stronę dłoń.
Popatrzyła na jego dłoń i spuściła wzrok. Wstała o własnych siłach i wyszła z pomieszczenia, a David za nią.
Poszła za zapachem, który doprowadził ją do niedużej, przytulnej kuchni. Przy stole siedzieli już Michael i Samanta. Nakryty był ciemno-brązowym obrusem, na którego środku wyszyte były różnokolorowe kwiaty. Zastawa również była w kwieciste wzory. Wszystko razem wyglądało na bardzo eleganckie.
Cztery talerze, cztery widelce, cztery noże i cztery szklanki. Zdziwiło ją to. Myślała, że dostanie po prostu jedzenie i będzie miała jeść sama, w wydzielonym jej pokoju.
David położył dłoń na plecach zielonookiej i delikatnie popchnął do przodu. Usiadła na krześle naprzeciwko Michaela, blondyn obok niej.
Zapadła nieprzyjemna cisza, którą zakłócały ich oddechy.
Rudowłosa wzięła oddech oznaczający jej irytację i wstała. W tym samym czasie do uszu Aiko dobiegło niegłośne piśnięcie.
Sam podeszła do piekarnika, założyła na dłonie ochronne rękawice i wyciągnęła z niego blachę.
Znajdowały się na niej wypieczone na złoto ziemniaki i smakowicie wyglądający kurczak. Aiko zaburczało w brzuchu, po raz kolejny.
Anielica położyła blachę na stole z lekkim hukiem i usiadła z powrotem na krześle. Bez słowa nałożyła sobie na talerz i zaczęła jeść.
-Nie podoba mi się ta atmosfera - powiedział mężczyzna obok Aiko i również sięgnął do kurczaka.
Nikt mu nie odpowiedział.
Zielonooka zacisnęła dłonie na kolanach i próbowała zignorować wspaniały zapach wypieczonego mięsa.
Czuła na sobie przeszywające spojrzenie Michaela.
-Podaj talerz - brzmiało jak rozkaz. Podniosła wzrok i spojrzała na chłopaka naprzeciwko - Jeżeli zaraz nie zaczniesz jeść to wcisnę to w ciebie.
Groźba, pomyślała i mimowolnie się uśmiechnęła.
-Możesz spróbować - odpowiedziała kpiąco i podniosła swój talerze.
Nałożyła sobie małą porcję i zaczęła powoli jeść.
Przelotnie zauważyła, że niebieskooki również się uśmiechał. Jednak nie potrafiła poznać jakiego rodzaju to był uśmiech.
Po posiłku każdy po sobie pozmywał, a Samanta posprzątała całą kuchnię.
Aiko miała zamiar iść z powrotem do biblioteki, by kontynuować naukę, jednak w połowie drogi zatrzymał ją Michael. Nie zauważyła wcześniej, ale wyglądał lepiej niż rano. Cienie spod oczu zniknęły i zmienił ubrania na czyste i schludnie wyprasowane.
-Pójdziesz dzisiaj z Samantą i Davidem do miasta.
Rozkaz. Aiko nie słuchała się rozkazów. Otworzyła usta, by zaprotestować, jednak mężczyzna nie dał jej na to szansy.
-Kupisz wszystko co będzie potrzebne ci do życia tutaj. Nie toleruję sprzeciwu. Wychodzicie o czternastej.
Po powiedzeniu tego wszedł po schodach i zniknął na piętrze.
Dziewczyna spojrzała na zegar nad framugą drzwi. Wskazywał godzinę trzynastą trzydzieści.
Westchnęła i poszła do biblioteki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz