wtorek, 23 grudnia 2014

Tylko nie to. *Piekielne Dobro*

   -Co robisz? - Zapytał David Samanty. Po tym jak Michael kazał im zostać w domu a sam wybiegł, nie wiedzieli co ze sobą zrobić. Rodzeństwo zawsze musiało słuchać starszego kolegi. Wydał rozkaz jako przywódca, a oni musieli zrobić to co każe. Inaczej ponieśliby konsekwencje, czego nie chcieli. Sąd Anielski był surowy i prawie zawsze wydawał najgorszy z możliwych wyroków. Zdarzały się przypadki uniewinnienia, ale były one tak rzadkie, że większość o nich zapomniała.
- A jak myślisz? - Rudowłosa prawie krzyknęła. Sfrustrowana przerzucała broń w swoim arsenale - dużej skrzyni na zabawki, w poszukiwaniu czegoś odpowiedniego. - Nie dam mu walczyć samemu! - Wyciągnęła karabin snajperski. Chłopak gwałtownie wciągnął powietrze,
-Skąd to masz?! - Wyrwał broń z rąk siostry i wrzucił z powrotem do skrzyni. - Nigdzie nie idziesz. Michael chciał walczyć sam, więc uszanuj to. - Powiedział z udawanym spokojem.
Oboje byli świadomi jak silna jest Aiko i jak destrukcyjną mocą dysponuje. Wiedzieli również dlaczego ich przyjaciel chciał walczyć sam.
Trenował całe życie na ten właśnie moment.
W powietrzu wisiało napięcie i cisza, którą przerwał głośny huk. Rodzeństwo od razu wyprostowało się nasłuchując.
-Walczą.. - Ze skupieniem powiedział David. Samanta z przerażeniem w oczach wybiegła z pokoju. Dopadła frontowych drzwi i popędziła na jezdnię.
Oszołomiona widokiem opadła na kolana i zakryła dłonią usta.
Po chwili dołączył do niej brat. Na początku zdziwiony reakcją rudej, jednak kiedy spojrzał tam gdzie ona zrozumiał.
Ich oczom ukazała się walka tytanów. Wspaniałe i dopracowane ruchy Michaela, oraz silne i nie skoordynowane ciosy Aiko.
Na pierwszy rzut oka można było stwierdzić, że pojedynek jest wyrównany, jednak kiedy bardziej się przyjrzeli zobaczyli, że ich przyjaciel opadał z sił. Za to jego przeciwniczka była w jak najlepszej formie. Oddawała szybkie i przerażająco silne ciosy, przed którymi Michael nie miał szans się bronić.
Oboje gwałtownie nabrali powietrza kiedy Aiko powaliła błękitnookiego i wylądowała na nim.
-Nie! - Wrzasnęła Samanta, podnosząc się. - Zostaw go! - Zaczęła biec w ich stronę, jednak David złapał ją za dłoń i zatrzymał. - Puszczaj! On zginie! - Jej głos łamał się a z oczu wypływały potoki łez.
Blondyn pokręcił przecząco głową i przyciągnął siostrę do siebie.
-Wiesz, że on nie chce naszej pomocy. - Lekko przycisnął głowę siostry do swojej klatki. - Nie patrz. - Szepnął i pocałował ją w czoło.
Samanta próbowała wyplątać się z uścisku brata, jednak po chwili przestała i zaczęła cicho szlochać.
David podniósł głowę i ze smutkiem spojrzał jak dziewczyna wymierza jego przyjacielowi ostatni cios.
Nagle obok rodzeństwa z błyskawiczną prędkością przeleciało coś białego i wpadło na Aiko, zrzucając ją z Michaela.


                                                                 ***

Powoli otworzyła oczy, które przybrały swój zwyczajny, zielony odcień. Nad nią pochylała się kobieta o śnieżno-białych włosach i niebieskich oczach. Kiedy zauważyła, że Aiko się ocknęła uśmiechnęła się z troską.
- Co ty sobie wyobrażasz malutka? - białowłosa powiedziała czule i pogładziła policzek dziewczyny. - Mogłaś go zabić i narazić się na gniew Rady - Dodała z powagą i surowym spojrzeniem.
Nic nie odpowiedziała, nie miała siły. Zawsze kiedy przejmie ją Diabelska Krew i wróci do siebie jest wyczerpana.
-Akivo. - Zdążyła wyszeptać i ponownie straciła przytomność.
Białowłosa wzięła ją na ręce i wstała. Śnieżno-białe skrzydła miała złożone na plecach, a suknia w tym samym odcieniu co jej włosy, ubrudziła się na końcach.
Anielica miała już kilka zmarszczek starości, co oznaczało, że była jedną z Przedwiecznych - wysokiej rangi Aniołów.
Spojrzała na oniemiałe rodzeństwo a potem na leżącego mężczyznę.
-Obudźcie go. - Powiedziała stanowczo.
David lekko się wzdrygnął i pobiegł do przyjaciela. Lekko poklepał go po policzkach.
Niebieskooki powoli otworzył powieki. Zamrugał kilka razy, po czym gwałtownie podniósł się do siadu.
Rozejrzał się dookoła, jego wzrok zatrzymał się na Anielicy trzymającej nieprzytomną dziewczynę.
-Moja pani. - Pochylił głowę w wyrazie szacunku.
-Wstań Michael. - Powiedziała władczo. - Postąpiłeś co najmniej bezmyślnie. Przecież wiesz jaką posiada moc! - Powietrze aż zadrżało od siły zawartej w jej głosie.
- Wybacz mi pani. - Wycedził przez zęby i zacisnął dłonie w pięści.
-Samanto, podejdź. - Akiva skinęła głową na rudowłosą która posłusznie ruszyła w jej kierunku.
- Skoro cała trójka dobrze mnie słyszy powiem wam o misji, którą w najbliższym czasie będziecie wykonywać. - Spojrzała każdemu z nich po kolei w oczy. - Waszym zadaniem będzie opieka, trenowanie i pilnowanie Aiko Hokaru, siedemnastoletniej hybrydy.
Na tę wieść Michael, David i Samanta z zaskoczeniem i niedowierzaniem popatrzyli po sobie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz