Szerzej otworzyła oczy, w których zagościł strach. Cofnęła się instynktownie, natrafiła na drzwi, o które oparła się plecami. Mężczyzna wciąż się uśmiechał, sam widok przyprawiał Aiko o mdłości. Wzięła drżący oddech by się uspokoić, nie może okazywać strachu, inaczej przegra.
-Co się stało Ai? Nie cieszysz się, że mnie widzisz? - Zrobił krok w jej stronę, a dziewczyna zesztywniała. Właśnie przed nim całe życie uciekała, Tomoe - jej największy koszmar. Nie mogła wydobyć z siebie żadnego dźwięku, strach opanował całe jej ciało. "Co robić?!" to pytanie krążyło w jej umyśle. Momentalnie przypomniała sobie o medalionie w kieszeni, dzięki niemu jej strażnik powinien ją uratować, tylko musi niezauważalnie go wyciągnąć. Wzięła kolejny głęboki oddech, próbując opanować strach, odzyskać władzę nad swoim ciałem. Tomoe wlepiał w nią brązowo-złote ślepia pełne żądzy. Podniosła wzrok i spojrzała mu w oczy, przeszedł ją nieprzyjemny dreszcz.
- Jak mnie znalazłeś? - Ku zdziwieniu dziewczyny jej głos się nie łamał. Był stanowczy, a to dodało jej pewności siebie. Mężczyzna uśmiechnął się szerzej i zrobił kolejny krok w jej stronę.
- Kochanie, znalazłbym cie nawet w najgłębszych czeluściach Piekieł. - Stał teraz przed nią, gdyby wyciągnęła dłonie dotknęłaby klatki Tomoe.
Aiko zaczęła oddychać szybko i płytko, była wściekła na siebie, że jej ciało tak reaguje, że strach tak łatwo ją paraliżuje.
- Moja ukochana, długo się nie widzieliśmy. - Wpatrywał się w nią, teraz całkiem złotymi oczami, zbyt pięknymi dla potwora jakim jest. - Tak bardzo tęskniłem. - Zbliżył się o pół kroku i potarł dłonią jej policzek. Dziewczyna gwałtownie zaczerpnęła powietrza czując jego dotyk. Czuła się tak jakby ktoś przykładał jej do policzka kawałek lodu. To niemiłe uczucie wstrząsnęło nią i wywołało falę dreszczy.
Wciąż patrzyła w oczy demona, starała się ukryć strach, co wychodziło jej fatalnie. W ślepiach demona zauważyła uwielbienie wymieszane z szaleństwem. Tomoe zatracił się w szaleńczej miłości do niej, którą kiedyś odwzajemniała.
Stało się to cztery lata temu. Ostatnie przesłuchanie Aiko przed wygnaniem, tym razem w Piekielnym Mieście. Miała wtedy 13 lat, siedziała zakuta w kajdany i wystraszona w ciemnym pomieszczeniu przypominającym więzienną celę. Pamiętała z tego jedynie zimno, okropne zimno. Piekło jest wymiarem chłodu, zupełnie odwrotnie niż myślą ludzie, dominują tam zamiecie śnieżne, temperatura nie sięga wyżej niż -10*C. Mimo tego, że Aiko ma w sobie demoniczną krew zimno bardzo jej przeszkadzało. Demony nie mają z tym problemy, nie odczuwają żadnych temperatur, a w chłodzie czują się wspaniale.
Siedząc skulona w swojej celi usłyszała kroki na korytarzu, wyprostowała się myśląc, że tym razem przyjdą ją zabić. W końcu już tak dużo razy jej tym grozili. Mimo młodego wieku była przygotowana na śmierć, nie bała się jej, można powiedzieć, że nawet oczekiwała tego. Wieczny spokój był kuszący. Drzwi pomieszczenia otworzyły się z głośnym skrzypnięciem, a w nich stanął chłopak niewiele od niej starszy, z szerokim uśmiechem i kocem w ręce, który zaraz potem jej rzucił. Znała go z widzenia, czasem przyglądał się z ukrycia jak ją przeprowadzają przez Plac Samaela, ale nie pomyślałaby, że będzie dla niej tak dobry. Przyjęła podarek z wdzięcznością w oczach, nic nie mówiąc otuliła się nim. Chłopiec usiadł obok niej, wciąż się uśmiechając. Spojrzała mu w oczy, które uważała wtedy za przepiękne.
-Dlaczego to robisz? -Zapytała cicho, zachrypniętym głosem.
-Bo jesteś przepełniona pięknem i miłością. -Chłopiec uśmiechał się, a w jego oczach było widać dobro. - Za to cie kocham.
Aiko pomyślała wtedy, że też go kocha, że ten chłopiec jest jej "księciem" jednak pomyliła się. O czym przekonała się rok później.
17-letni Tomoe, który opiekował się Aiko zaraz po jej wygnaniu, opanowany przez żądzę oszalał i zaatakował dziewczynę. Cudem udało jej się wyjść z tego cało, wszystko dzięki jej strażnikowi, którym jest dusza Wiecznego Wilka. Zwierze zaatakowało chłopaka, dając nastolatce czas na ucieczkę i znalezienie schronienia. Od tamtego czasu ma pakt z Wilkołakami, który nakazuję im chronienie dziewczyny za wszelką cenę.
Mężczyzna zbliżył się do jej ust z zamiarem pocałowania ich. Wykorzystała ten jedyny moment kiedy demon tracił czujność i sięgnęła do kieszeni, ścisnęła w dłoni złoty medalion.
-Pomocy. - Powiedziała prawie bezgłośnie, ale to wystarczyło. Za plecami Tomoe rozbłysła błękitna poświata, która kształtem zaczęła przypominać ogromne zwierzę. Wilk zawył i rzucił się na plecy demona, który z jękiem padł na ziemie. Sama obecność Dobrej Duszy osłabiała demony, za to dotyk sprawiał im niewyobrażalny ból.
Nawet nie obejrzała się na wyjącego z bólu mężczyznę, on już dawno dla niej nic nie znaczył. Przebiegła przez korytarz i dopadła do windy, zaczęła wciskać guzik dopóki nie usłyszała brzdęku rozsuwających się drzwi. Wpadła do małego pomieszczenia i wybiegła drugą stroną, kierując się do recepcji.
Stanęła jak wryta na widok rozpryśniętej po ścianach krwi i ciała staruszka, leżącego bez głowy. Zakryła usta dłonią czując, że ma mdłości. Za ladą stał jeden z ludzi Tomoe, obrzydliwa hybryda człowieka i najniższej klasy demona. Na szczęście potwór jej nie zauważył, rozejrzała się za jakimś wyjściem awaryjnym. Przed windą korytarz skręcał w prawo, na ścianie widniał napis "stołówka", poczuła, że jest nadzieja na ucieczkę. Najszybciej jak potrafiła ruszyła wzdłuż korytarza.
Od autorki.
Dziękuję za przeczytanie rozdziału :)
Komentujcie, krytykujcie, dawajcie rady! Jestem otwarta na sugestie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz