Białe ściany, bez żadnych obrazów, lub plakatów. Duża ciemno-brązowa szafa ustawiona pod ścianą naprzeciwko, dwuosobowego łóżka w tym samym kolorze. Pościel była biała.
Dziewczyna przetarła zaspane oczy. Pokój wydawał się bardzo sterylny, jakby nikt od bardzo dawna w nim nie mieszkał. Na biurku pod oknem był nienaganny porządek. Nie było najmniejszego śladu kurzu lub jakichkolwiek zabrudzeń.
Pamiętała co się wydarzyło zanim zapadła w sen regeneracyjny. Walczyła z jednym ze Strażników. Chciała go zabić, z zimną krwią i ogromną przyjemnością.
Przerwała jej Akiva, anielica, która opiekowała się Aiko po tym jak ojciec został skazany na śmierć. Jednak nie była pewna gdzie dokładnie jest i co stało się z trójką aniołów.
Ściągnęła z siebie kołdrę i zwiesiła nogi z łóżka. Zauważyła, że ma na sobie swoją koszulkę i jeansy. Bluza i skarpetki gdzieś zaginęły.
Dotknęła bosymi stopami zimnych paneli podłogi. Wzięła trzy głębokie oddechy i z rozwagą spróbowała wstać. Pamiętała jak czuła się po pierwszym razie, kiedy demoniczna krew przejęła jej ciało.
Tym razem jednak nie poczuła mdłości ani zawrotów głowy. Jeszcze raz rozejrzała się po pokoju w nadziei, że gdzieś leży zaginiona część jej garderoby. Niestety nic nie zauważyła.
Ruszyła w stronę drzwi z ciemnego drewna. Nie wiedziała czemu, ale szła na palcach, jakby się skradała.
Dotknęła dłonią mosiężnej klamki, wzięła głęboki oddech i przekręciła ją. Drzwi otworzyły się z lekkim skrzypem. Dziewczyna powoli wystawiła za nie głowę by się rozejrzeć.
Ku jej rozczarowaniu zobaczyła znajomy salon, z jasno-brązowymi ścianami, kominkiem, dużą miękką kanapą i fotelem naprzeciwko niej. Zrobiła zdegustowaną minę i już nieco pewniej wyszła z pokoju, przekonana, że nie było nikogo w pomieszczeniu.
- O, Mike! Śpiąca Królewna wstała! - Po prawej od Aiko, w framudze drzwi stała niska rudowłosa dziewczyna. Ubrana w szare dresy i za duży męski sweter. W rękach trzymała miskę, prawdopodobnie z płatkami, oraz kubek, z którego unosiła się para. Wpatrywała się w brunetkę przenikliwym spojrzeniem, jakby chciała ocenić czy ją zaatakuje, czy może sobie to oszczędzi.
W tym czasie Aiko zastanawiała się czy znów wpaść w furię i od razu zabić tą małą, rudą francę. W ostatniej chwili się opanowała. Patrzyła na anielicę nieprzyjaznym wzrokiem.
Usłyszała kroki, odwróciła głowę w stronę, z której dobiegał dźwięk. Po drugiej stronie pokoju znajdowały się schody, których brunetka wcześniej nie zauważyła. Schodził po nich Michael, Strażnik, którego omal nie zabiła.
Włosy miał potargane a pod oczami cienie. Wygniecione ubranie, wyglądało jakby w nim spał. Sprawiał wrażenie wraku człowieka. Dziewczyna zaczęła się zastanawiać czy to jej wina. "Nie. Napatoczył się to musiałam się go pozbyć." powiedziała w myślach i wyprostowała się. Nie miała zamiaru pokazywać wrogom, że ma mętlik w głowie i czuje się co najmniej nieswojo.
-Aiko usiądź proszę, musimy porozmawiać. - Powiedział mężczyzna zachrypniętym głosem. Dłonią przeczesał brązowe włosy i skierował się do fotela. Opadł na nim, a na jego twarzy odmalowała się ulga.
Rudowłosa zniknęła, prawdopodobnie wróciła do pomieszczenia, z którego przyszła by podkablować, że zielonooka się obudziła.
Po krótkiej chwili wahania usiadła na krawędzi kanapy. Pod jej ciężarem sprężyny zatrzeszczały, dziewczyna lekko się skrzywiła.
-Gdzie Akiva? - Zapytała rzeczowym tonem. Nie miała zamiaru spoufalać się z kimś takim jak on, lub reszta jego bandy. Patrzyła mężczyźnie prosto w oczy, nie uciekała wzrokiem. Za wszelką cenę chciała chociaż sprawiać wrażenie silnej.
-Wróciła do Cyktorii. - Wyjaśnił.
Z bliska wydawał się mniej atrakcyjny, stwierdziła dziewczyna. Możliwe, że to przez te wory pod oczami i widocznym zmęczeniem, które "zdobiło" jego twarzy.
-Cyktorii? - Nic jej ta nazwa nie mówiła. Wpatrywała się Michaela, tym razem pytającym wzrokiem.
Domyślała się co mężczyzna miał zamiar powiedzieć. Skoro Akiva zniknęła bez pożegnania, to mogło znaczyć, że Aiko została pod opieką Strażników.
-Nie wiesz co to za miejsce? - Odpowiedział pytaniem. Z niedowierzaniem i zaciekawieniem patrzył na jej twarz. - Przecież wychowywałaś się tam. - Dodał po krótkiej chwili, kiedy dziewczyna nic nie odpowiedziała.
Miał rację. Coś zaświtało jej w głowie. Nie znała nazw wymiarów, nikt jej tego nie nauczył. Całe życie dziewczyny to była ucieczka i wieczne ukrywanie się przed całym światem. Spuściła głowę.
-Dlatego Pani Akiva chciała żebyśmy cie uczyli. - Mruknął sam do siebie. Potarł podbródek dłonią, zapadła cisza. Dało się słyszeć ich nierówne oddechy. Dopiero wtedy Aiko zdała sobie sprawę, że oboje są zdenerwowani przebywaniem w swojej obecności. Nie dziwiła się chłopakowi. W końcu prawie go zabiła.
-Posłuchaj.. - Wznowił swoją wypowiedź. Dziewczyna wzdrygnęła się wyrwana ze swoich rozmyśleń. - Ani ty, ani my nie mamy żadnego wyboru. Musimy spędzić razem rok. My będziemy cie uczyć historii i walki, a ty nie będziesz próbowała nas zabić. - To brzmiało jak rozkaz, któremu Aiko instynktownie chciała się przeciwstawić. Powstrzymała się. Dobrze wiedziała, że nie miała kompletnie żadnego wyboru. To nie był rozkaz Michaela tylko Akivy, której zielonooka jest całkowicie podporządkowana.
-Dobrze. - Powiedziała ze sztuczną pewnością siebie. W tamtym momencie przypomniało jej się o Tomoe i medaliku, który ją chronił. Gorączkowo włożyła ręce w kieszenie. Dopiero kiedy poczuła pod palcami rogi gwiazdki uspokoiła się. Jej jedyna broń pozostała na miejscu.
Spojrzała na mężczyznę, miała do niego kilka pytań. Wzięła wdech i zapytała.
-Co z wilkołakami z motelu? Ilu zginęło, jakie straty i zniszczenia? - To było dla niej w danej chwili najważniejsze. Istoty, które chroniły ją ceną własnego życia, chociaż ona nic dla nich nie robiła.
- Zginął tylko staruszek, który miał dyżur na recepcji. - Powiedział z zawahaniem. - Wszystko już jest naprawione. Reszta stada ma się dobrze. - Dodał.
Aiko odetchnęła z ulga i oparła się o kanapę. Przypomniała sobie o jeszcze jednej rzeczy,
-Gdzie jest torba z moimi rzeczami? Wzięliście ją z motelu czy została tam? - Rozejrzała się po pomieszczeniu. W głębi ducha miała nadzieję, że nie zabrali jej bagażu, będzie miała pretekst żeby wyjść i odpocząć od cholernych aniołów.
- Tak, wszystko jest. - Powiedział ze złośliwym uśmiechem. Przynajmniej takie wrażenie miała Aiko. Michael wstał i wyszedł z salonu. Minęła chwila zanim wrócił. Na rękach trzymał dużą, skórzaną torbę zielonookiej. Podszedł z nią do kanapy i upuścił. Upadła z głuchym hukiem i nieprzyjemnym trzaskiem uderzającego o siebie metalu.
Obrzuciła chłopaka zimnym spojrzeniem. Delikatnie podniosła swoją własność i zajrzała do środka.
Wszystko było na swoim miejscy. Zasunęła suwak, zapięła trzy paski na guziki i odstawiła bagaż na podłogę.
-Co mam teraz robić? - Zapytała. Niebieskooki nie odrywał od niej wzroku, lustrował całe jej ciało jakby chciał zapamiętać najmniejszy szczegół. Przeszedł ją nieprzyjemny dreszcz.
-Za kilka minut David powinien wrócić. Pójdziesz z nim do gabinetu i zaczniesz naukę od podstaw. - oznajmił i wstał z fotelu. - Sam! - Zawołał patrząc za Aiko. - Zrób coś do jedzenia, nasz gość nie jadł od trzech dni.
- Dobrze. - Rudowłosa wychyliła się zza drzwi i bez najmniejszego entuzjazmu pokiwała głową, bujne loki zasłaniały dziewczynie pół twarzy. Posłała Michaelowi słaby uśmiech i zniknęła.
Kiedy do Aiko doszła wiadomość, że spała przez trzy dni gwałtownie wstała z kanapy.
-Trzy dni?! - Prawie wykrzyknęła. Coś takiego nigdy wcześniej się nie zdarzyło, przeważnie wystarczyła doba na całkowite zregenerowanie sił.
-Tak. - Odpowiedział znużonym tonem. - Musiała wykończyć cie walka ze mną. - Dodał ze złośliwym uśmieszkiem.
Dziewczyna nie zdążyła nic odpowiedzieć, ponieważ w tamtym momencie drzwi wejściowe otworzyły się, a w nich pojawił się dobrze zbudowany, wysoki blondyn.
-O.. Widzę, że przyszedłem w dobrym momencie. - Powiedział z uśmiechem, patrząc na przyjaciela. - To co, bierzemy się do nauki? - To pytanie skierował do zielonookiej. Zdziwiła się kiedy z jego twarzy nie zszedł szczery, przyjazny uśmiech.
Niepewnie próbowała go odwzajemnić. Postanowiła, że spróbuje jakoś dogadać się ze Strażnikami. W końcu nie miała innego wyboru.
-Dobrze. - Pokiwała lekko głową i kątem oka spojrzała na Michaela. Na jego twarzy widać było odprężenie.
"Czyżby aż tak bardzo męczyła go moja obecność?" przeszło jej przez myśl.
David ściągnął buty i powiesił płaszcz na haczyku przy drzwiach. Machnął ręką na dziewczynę, żeby za nim poszła. Brunetka zabrała swoją torbę z podłogi i ruszyła za blondynem, który wyszedł na mały korytarzyk. Po jego obu stronach znajdowały się po dwie pary drzwi.
Chłopak podszedł do drugich po lewej i otworzył je, gestem wskazał, żeby Aiko weszła pierwsza. Posłuchała go. Po wejściu zobaczyła dość duże pomieszczenie, które utrzymywało ten sam klimat co reszta domu. Ciemno-brązowe ściany i ciemne, stare meble.
Pod oknem stało duże biurko, a na nim równo poukładane, różnej wielkości książki.
Reszta ścian była okupowana przez regały z tysiącami różnych ksiąg.
Ten widok zaparł Aiko dech w piersi. Nigdy nie widziała tylu dzieł literackich w jednym miejscu. Podeszła do jednej z pólek i przejechała palcem po grzbietach ksiąg poukładanych na niej.
-I będę musiała się tego wszystkiego nauczyć? - Zapytała z niedowierzaniem, jednak na jej twarzy malował się szeroki uśmiech, którego blondyn nie widział.
-Niestety tak. - Odparł David, zamykając za sobą drzwi. - Łatwo pójdzie, nie musisz się martwić.. - Nie zdążył skończyć, ponieważ dziewczyna mu przerwała.
-Mi to pasuje. - Odwróciła się do niego przodem z lekkim uśmiechem.
Przekonał ją do siebie, na początku szczerym uśmiechem, który posłał w jej stronę, potem tą wspaniałą biblioteką. To Davida najbardziej polubiła z całej trójki.
-Bierzmy się do roboty. - Powiedział z lekkim entuzjazmem w głosie i podszedł do biurka.
Aiko cicho ruszyła za nim, kładąc swoją torbę pod jednym z regałów.
ohoho. Postarałam się w tym rozdziale. Jest chyba najdłuższy ze wszystkich. (Jestem z siebie dumna ^.^)
Mam nadzieję, że i moim czytelnikom się spodoba. Piszcie proszę swoje opinię, bo to albo daje kopa do dalszej pracy, albo zmusza do poprawy!
Niedługo możecie się spodziewać nowości, którą zapowiedziałam w poprzednim poście.
Mam nadzieję, że nikt się na mnie nie zawiedzie!
Pozdrawiam!
Autorka.
Ściągnęła z siebie kołdrę i zwiesiła nogi z łóżka. Zauważyła, że ma na sobie swoją koszulkę i jeansy. Bluza i skarpetki gdzieś zaginęły.
Dotknęła bosymi stopami zimnych paneli podłogi. Wzięła trzy głębokie oddechy i z rozwagą spróbowała wstać. Pamiętała jak czuła się po pierwszym razie, kiedy demoniczna krew przejęła jej ciało.
Tym razem jednak nie poczuła mdłości ani zawrotów głowy. Jeszcze raz rozejrzała się po pokoju w nadziei, że gdzieś leży zaginiona część jej garderoby. Niestety nic nie zauważyła.
Ruszyła w stronę drzwi z ciemnego drewna. Nie wiedziała czemu, ale szła na palcach, jakby się skradała.
Dotknęła dłonią mosiężnej klamki, wzięła głęboki oddech i przekręciła ją. Drzwi otworzyły się z lekkim skrzypem. Dziewczyna powoli wystawiła za nie głowę by się rozejrzeć.
Ku jej rozczarowaniu zobaczyła znajomy salon, z jasno-brązowymi ścianami, kominkiem, dużą miękką kanapą i fotelem naprzeciwko niej. Zrobiła zdegustowaną minę i już nieco pewniej wyszła z pokoju, przekonana, że nie było nikogo w pomieszczeniu.
- O, Mike! Śpiąca Królewna wstała! - Po prawej od Aiko, w framudze drzwi stała niska rudowłosa dziewczyna. Ubrana w szare dresy i za duży męski sweter. W rękach trzymała miskę, prawdopodobnie z płatkami, oraz kubek, z którego unosiła się para. Wpatrywała się w brunetkę przenikliwym spojrzeniem, jakby chciała ocenić czy ją zaatakuje, czy może sobie to oszczędzi.
W tym czasie Aiko zastanawiała się czy znów wpaść w furię i od razu zabić tą małą, rudą francę. W ostatniej chwili się opanowała. Patrzyła na anielicę nieprzyjaznym wzrokiem.
Usłyszała kroki, odwróciła głowę w stronę, z której dobiegał dźwięk. Po drugiej stronie pokoju znajdowały się schody, których brunetka wcześniej nie zauważyła. Schodził po nich Michael, Strażnik, którego omal nie zabiła.
Włosy miał potargane a pod oczami cienie. Wygniecione ubranie, wyglądało jakby w nim spał. Sprawiał wrażenie wraku człowieka. Dziewczyna zaczęła się zastanawiać czy to jej wina. "Nie. Napatoczył się to musiałam się go pozbyć." powiedziała w myślach i wyprostowała się. Nie miała zamiaru pokazywać wrogom, że ma mętlik w głowie i czuje się co najmniej nieswojo.
-Aiko usiądź proszę, musimy porozmawiać. - Powiedział mężczyzna zachrypniętym głosem. Dłonią przeczesał brązowe włosy i skierował się do fotela. Opadł na nim, a na jego twarzy odmalowała się ulga.
Rudowłosa zniknęła, prawdopodobnie wróciła do pomieszczenia, z którego przyszła by podkablować, że zielonooka się obudziła.
Po krótkiej chwili wahania usiadła na krawędzi kanapy. Pod jej ciężarem sprężyny zatrzeszczały, dziewczyna lekko się skrzywiła.
-Gdzie Akiva? - Zapytała rzeczowym tonem. Nie miała zamiaru spoufalać się z kimś takim jak on, lub reszta jego bandy. Patrzyła mężczyźnie prosto w oczy, nie uciekała wzrokiem. Za wszelką cenę chciała chociaż sprawiać wrażenie silnej.
-Wróciła do Cyktorii. - Wyjaśnił.
Z bliska wydawał się mniej atrakcyjny, stwierdziła dziewczyna. Możliwe, że to przez te wory pod oczami i widocznym zmęczeniem, które "zdobiło" jego twarzy.
-Cyktorii? - Nic jej ta nazwa nie mówiła. Wpatrywała się Michaela, tym razem pytającym wzrokiem.
Domyślała się co mężczyzna miał zamiar powiedzieć. Skoro Akiva zniknęła bez pożegnania, to mogło znaczyć, że Aiko została pod opieką Strażników.
-Nie wiesz co to za miejsce? - Odpowiedział pytaniem. Z niedowierzaniem i zaciekawieniem patrzył na jej twarz. - Przecież wychowywałaś się tam. - Dodał po krótkiej chwili, kiedy dziewczyna nic nie odpowiedziała.
Miał rację. Coś zaświtało jej w głowie. Nie znała nazw wymiarów, nikt jej tego nie nauczył. Całe życie dziewczyny to była ucieczka i wieczne ukrywanie się przed całym światem. Spuściła głowę.
-Dlatego Pani Akiva chciała żebyśmy cie uczyli. - Mruknął sam do siebie. Potarł podbródek dłonią, zapadła cisza. Dało się słyszeć ich nierówne oddechy. Dopiero wtedy Aiko zdała sobie sprawę, że oboje są zdenerwowani przebywaniem w swojej obecności. Nie dziwiła się chłopakowi. W końcu prawie go zabiła.
-Posłuchaj.. - Wznowił swoją wypowiedź. Dziewczyna wzdrygnęła się wyrwana ze swoich rozmyśleń. - Ani ty, ani my nie mamy żadnego wyboru. Musimy spędzić razem rok. My będziemy cie uczyć historii i walki, a ty nie będziesz próbowała nas zabić. - To brzmiało jak rozkaz, któremu Aiko instynktownie chciała się przeciwstawić. Powstrzymała się. Dobrze wiedziała, że nie miała kompletnie żadnego wyboru. To nie był rozkaz Michaela tylko Akivy, której zielonooka jest całkowicie podporządkowana.
-Dobrze. - Powiedziała ze sztuczną pewnością siebie. W tamtym momencie przypomniało jej się o Tomoe i medaliku, który ją chronił. Gorączkowo włożyła ręce w kieszenie. Dopiero kiedy poczuła pod palcami rogi gwiazdki uspokoiła się. Jej jedyna broń pozostała na miejscu.
Spojrzała na mężczyznę, miała do niego kilka pytań. Wzięła wdech i zapytała.
-Co z wilkołakami z motelu? Ilu zginęło, jakie straty i zniszczenia? - To było dla niej w danej chwili najważniejsze. Istoty, które chroniły ją ceną własnego życia, chociaż ona nic dla nich nie robiła.
- Zginął tylko staruszek, który miał dyżur na recepcji. - Powiedział z zawahaniem. - Wszystko już jest naprawione. Reszta stada ma się dobrze. - Dodał.
Aiko odetchnęła z ulga i oparła się o kanapę. Przypomniała sobie o jeszcze jednej rzeczy,
-Gdzie jest torba z moimi rzeczami? Wzięliście ją z motelu czy została tam? - Rozejrzała się po pomieszczeniu. W głębi ducha miała nadzieję, że nie zabrali jej bagażu, będzie miała pretekst żeby wyjść i odpocząć od cholernych aniołów.
- Tak, wszystko jest. - Powiedział ze złośliwym uśmiechem. Przynajmniej takie wrażenie miała Aiko. Michael wstał i wyszedł z salonu. Minęła chwila zanim wrócił. Na rękach trzymał dużą, skórzaną torbę zielonookiej. Podszedł z nią do kanapy i upuścił. Upadła z głuchym hukiem i nieprzyjemnym trzaskiem uderzającego o siebie metalu.
Obrzuciła chłopaka zimnym spojrzeniem. Delikatnie podniosła swoją własność i zajrzała do środka.
Wszystko było na swoim miejscy. Zasunęła suwak, zapięła trzy paski na guziki i odstawiła bagaż na podłogę.
-Co mam teraz robić? - Zapytała. Niebieskooki nie odrywał od niej wzroku, lustrował całe jej ciało jakby chciał zapamiętać najmniejszy szczegół. Przeszedł ją nieprzyjemny dreszcz.
-Za kilka minut David powinien wrócić. Pójdziesz z nim do gabinetu i zaczniesz naukę od podstaw. - oznajmił i wstał z fotelu. - Sam! - Zawołał patrząc za Aiko. - Zrób coś do jedzenia, nasz gość nie jadł od trzech dni.
- Dobrze. - Rudowłosa wychyliła się zza drzwi i bez najmniejszego entuzjazmu pokiwała głową, bujne loki zasłaniały dziewczynie pół twarzy. Posłała Michaelowi słaby uśmiech i zniknęła.
Kiedy do Aiko doszła wiadomość, że spała przez trzy dni gwałtownie wstała z kanapy.
-Trzy dni?! - Prawie wykrzyknęła. Coś takiego nigdy wcześniej się nie zdarzyło, przeważnie wystarczyła doba na całkowite zregenerowanie sił.
-Tak. - Odpowiedział znużonym tonem. - Musiała wykończyć cie walka ze mną. - Dodał ze złośliwym uśmieszkiem.
Dziewczyna nie zdążyła nic odpowiedzieć, ponieważ w tamtym momencie drzwi wejściowe otworzyły się, a w nich pojawił się dobrze zbudowany, wysoki blondyn.
-O.. Widzę, że przyszedłem w dobrym momencie. - Powiedział z uśmiechem, patrząc na przyjaciela. - To co, bierzemy się do nauki? - To pytanie skierował do zielonookiej. Zdziwiła się kiedy z jego twarzy nie zszedł szczery, przyjazny uśmiech.
Niepewnie próbowała go odwzajemnić. Postanowiła, że spróbuje jakoś dogadać się ze Strażnikami. W końcu nie miała innego wyboru.
-Dobrze. - Pokiwała lekko głową i kątem oka spojrzała na Michaela. Na jego twarzy widać było odprężenie.
"Czyżby aż tak bardzo męczyła go moja obecność?" przeszło jej przez myśl.
David ściągnął buty i powiesił płaszcz na haczyku przy drzwiach. Machnął ręką na dziewczynę, żeby za nim poszła. Brunetka zabrała swoją torbę z podłogi i ruszyła za blondynem, który wyszedł na mały korytarzyk. Po jego obu stronach znajdowały się po dwie pary drzwi.
Chłopak podszedł do drugich po lewej i otworzył je, gestem wskazał, żeby Aiko weszła pierwsza. Posłuchała go. Po wejściu zobaczyła dość duże pomieszczenie, które utrzymywało ten sam klimat co reszta domu. Ciemno-brązowe ściany i ciemne, stare meble.
Pod oknem stało duże biurko, a na nim równo poukładane, różnej wielkości książki.
Reszta ścian była okupowana przez regały z tysiącami różnych ksiąg.
Ten widok zaparł Aiko dech w piersi. Nigdy nie widziała tylu dzieł literackich w jednym miejscu. Podeszła do jednej z pólek i przejechała palcem po grzbietach ksiąg poukładanych na niej.
-I będę musiała się tego wszystkiego nauczyć? - Zapytała z niedowierzaniem, jednak na jej twarzy malował się szeroki uśmiech, którego blondyn nie widział.
-Niestety tak. - Odparł David, zamykając za sobą drzwi. - Łatwo pójdzie, nie musisz się martwić.. - Nie zdążył skończyć, ponieważ dziewczyna mu przerwała.
-Mi to pasuje. - Odwróciła się do niego przodem z lekkim uśmiechem.
Przekonał ją do siebie, na początku szczerym uśmiechem, który posłał w jej stronę, potem tą wspaniałą biblioteką. To Davida najbardziej polubiła z całej trójki.
-Bierzmy się do roboty. - Powiedział z lekkim entuzjazmem w głosie i podszedł do biurka.
Aiko cicho ruszyła za nim, kładąc swoją torbę pod jednym z regałów.
ohoho. Postarałam się w tym rozdziale. Jest chyba najdłuższy ze wszystkich. (Jestem z siebie dumna ^.^)
Mam nadzieję, że i moim czytelnikom się spodoba. Piszcie proszę swoje opinię, bo to albo daje kopa do dalszej pracy, albo zmusza do poprawy!
Niedługo możecie się spodziewać nowości, którą zapowiedziałam w poprzednim poście.
Mam nadzieję, że nikt się na mnie nie zawiedzie!
Pozdrawiam!
Autorka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz