sobota, 10 stycznia 2015

Prolog *Ograbiona ze szczęścia.*

    To opowieść smutna i tragiczna. O Aniele, który może dawać miłość innym a sam jej nie dostaje. Jak myślicie miłość jest potrzebna Aniołom? Przecież to są istoty wspaniałe i piękne pod każdym względem. Oczywiście, że tak. Każda istota potrzebuje miłości.
Rada Sądownicza, trzynaście aniołów po prawej i czternaście po lewej. Naprzeciwko jeden, z największą władzą, okrutny i bezwzględny. Musi wydać wyrok. Patrzy najpierw na oskarżycieli, potem na obrońców. Na środku klęczy dziewczyna. Młoda anielica. Piękne białe włosy opadają na jej plecy. Trzęsie się i cicho szlocha. Jest świadoma tego co zaraz się wydarzy. Wie, że nie ma litości w ich świecie. Zdrada jest największym wykroczeniem. A ona zdradziła, w najgorszy sposób.
Sędzia wstaje, patrzy na nią wzrokiem pełnym obrzydzenia i nienawiści.
-Pora wydać wyrok. - Jego głos odbija się echem o ściany ogromnej sali. Za anielicą stoją jej rodzina i przyjaciele. Każdy patrzy na nią z tym samym wyrazem co sędzia.
Na dźwięk tych słów przechodzi ją nieprzyjemny dreszcz. Podnosi głowę. W jasno-niebieskich oczach widać ból i cierpienie. Wyczekuję ostatnich słów.
-Dopuściwszy się zdrady, sama wydałaś na siebie wyrok Akiro z roku Najwspanialszych. - Podnosi prawą rękę i wskazuję na nią. - I właśnie ten ród uratował cie od śmierci. - Szerzej otwiera oczy. Rozgląda się po sali. "Jak to?" myśli. Nic nie mówi, nie może. Rzucono na nią czar. W czasie rozprawy nic nie może mówić.  -Zostaniesz zesłana do Menegry. - Na sali rozlega się szum. Słychać głosy protestów i poparcia. Akira kuli się na podwyższeniu chcąc uniknął nienawistnych spojrzeń.
-Wstań! - Do jej uszu dobiega rozkaz. Wykonuje go. Patrzy za siebie i widzi dobrze zbudowanego mężczyznę w średnim wieku. Uśmiecha się przez łzy. Dziewczyna zaczyna płakać. "Tatusiu" wymawia bezgłośnie ruchem warg.  Kolor oczu ojca jest taki sam jak córki, włosy ma czarne. Wskazuje na nią dłonią. - Nie kul się przed nikim! Bądź dumna córko. - Po tych słowach podchodzi do niego dwóch ochroniarzy. Zostaje wyprowadzony z sali rozpraw.
Dziewczyna podnosi głowę i patrzy sędziemu w oczy. Mężczyzna uśmiecha się na ten widok. Odchrząka i mówi dalej.
- W Menegrze nie znają miłości. - Wyjaśnia. Akira wciąż nie rozumie w jaki sposób chce ją ukarać. - Dopuściłaś się zdrady poprzez miłość do potwora. Teraz będziesz rozdawać to uczucie ludziom. - Szum znika. Każdy wsłuchuje się w słowa sędziego. - Przez tysiąc lat! - Sekunda oszołomienia. Chce wykrzyknąć, że nie mogą jej tego zrobić. Z jej gardła wydostaje się tylko nieprzyjemny zgrzyt.
Teraz już nie ma dla niej nadziei. Wie, co ją czeka podczas wiecznej tułaczki po ludzkim wymiarze. Cichy szloch wyrywa się z jej ust, powoli patrzy na sędziego, w jego oczach widzi nieustępliwość. Spuszcza głowę. Akceptuje swój los.
- Natychmiast zostajesz zesłana do Menegry.  Dostaniesz wskazówki co masz robić. - Mówi beznamiętnym tonem, nie patrząc na anielicę przed sobą, lecz na jej rodzinę. Kiwa do nich głową. Oni stoją w bezruchu, wiedzą, że nie mogą pożegnać się z ukochaną córką, siostrą, bratanicą, ciotką.
Po rozprawie zostaje poprowadzona do celi, w której mieszka od kilkunastu dni w samotności, ciemności i ciszy. Małe pomieszczenie, jednak jak na więzienie dla najgorszych złoczyńców, utrzymuje się w dobrych warunkach.
Mija siedem nieubłaganie długich minut, do celi wchodzi znajomy anioł. Uśmiecha się smutno i gestem wskazuje żeby wstała.  Akira podnosi się powoli, czuje zmęczenie. Zatacza się, ale ostatecznie utrzymuje równowagę. Jest nienaturalnie blada, a oczy ma podkrążone tak jakby nie spała przez wiele dni. Tak właśnie jest.
Wyprowadza ją z celi i kieruje do jasnych drewnianych drzwi. 
-I po ci to było? - Mówi niewzruszonym tonem, jego oczy wyglądają jak skute lodem. - On zginął a ty prawdopodobnie popełnisz samobójstwo. - Zagwizdał pod nosem. Wyśmiewał ją, śmiał się z jej nieszczęścia. - Zakochać się w takim ścierwie jakim jest demon. - Parska obrzydliwym śmiechem. Dziewczyna wzdryga się i spogląda na niego wilkiem. Chwila zastanowienia. Rezygnuje, wypuszcza z siebie całe powietrze i zwiesza ramiona. 
-Przymknij się. - Mówi cicho, bez woli walki. Już dawno temu zrezygnowała z walki. 
Bezduszny anioł śmieje się jeszcze głośniej niż wcześniej. Dźga ją ręką w plecy i zmusza by zrobiła krok w stronę drzwi. 
- Mam nadzieję, że zginiesz w najgorszych męczarniach Zac. - Jej głos tnie powietrze jak ostrza. Tym razem to mężczyzna się wzdryga. Poważnieje i popycha ją wprost w świecące czystym, białym światłem drzwi. 
- Jeszcze się przekonany. - Akira słyszy za sobą zdanie wypowiedziane z czystą nienawiścią. Uśmiecha się pod nosem. 
Czuje jakby jej ciało zanurzało się w lodowatej wodzie, która w nie wnika i dochodzi do kości. 
Oczy zaczynają szczypać niemiłosiernie. Dziewczyna wije się w męczarniach i spazmach bólu. 
Po minucie, która wydawała się trwać wieczność, zostaje wypluta do nowego świata. Podnosi się cała obolała i rozgląda. 
Białe włosy zmieniają swój odcień z czystego niczym światło wydobywające się z drzwi przez, które musiała przejść, na szary i brzydki. Brudny. Za to oczy, które niegdyś uznawane były za najpiękniejsze i świadczące o miłości, czarnieją i zaczynają wyglądać niczym węgle. 
Patrzy na swoje dłonie. Są takie same jak zwykle. Wzdycha i podnosi wzrok. Obok niej pojawia się biały łuk i kilka czarnych, wąskich strzał, zakończonych ostrymi grotami.
Bierze je w dłonie i czuje tryskającą z nich moc. 
- Nie dam się. Będę żyła dla ciebie. - Mówi cicho. To jest jej obietnica, której nigdy nie złamie. 
Zdeterminowana rusza przez siebie, idąc przez pustkowia, lasy i pustynie. Roznosząc miłość, tym, którzy nie doznali zaszczytu jej poznać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz