niedziela, 21 grudnia 2014

Niesamowita siła. *Piekielne Dobro*

   Michael zawsze był spokojny i opanowany. Rzadko kiedy podnosił głos lub niepotrzebnie się emocjonował. Był zupełną odwrotnością Davida. Właśnie dlatego tak dobrze do siebie pasowali.
Jednak tego dnia nie potrafił się opanować. Dziewczyna, którą razem z przyjaciółmi zabrał z Motelu Wilków, sprawiała, że nie był sobą.
W głowie wył mu alarm, to oczywiste, że jej nie pokona. Jej moc dało się wyczuć z kilkudziesięciu metrów. Jednak jedno wiedział - ona nie znała swoich możliwości. Nie zdawała sobie sprawy jak niebezpieczną moc posiadała. To była jego szansa.
Z pasa na broń wyciągnął dwa sztylety. W oczach miał rządzę walki, każdy mięsień napięty i gotowy do boju. Tyle lat przygotowywał się własnie na taką bitwę. Biegiem ruszył na dziewczynę.
Nagle w jej ciele coś się zmieniło. Skóra zbladła, a oczy zaczęły jarzyć się w złotym odcieniu. Wzięła głęboki oddech, a wokół niej zaczęły fruwać blado-zielone ogniki.
Ten widok jeszcze bardziej zagrzał Michaela do walki. Dobiegł do Aiko i zamachnął się bronią, celując w jej ramię. Błyskawiczny cios, był pewny, że oberwie. Jednak w ostatniej chwili uchyliła się i, o centymetr, ominęła ostrze. Prawą nogą kopnęła go z ogromną siła w brzuch. Chłopak wciągnął gwałtownie powietrze, krztusząc się. Błyskawicznie od niej odskoczył, unikając kolejnego ciosu.
Spojrzał w oczy dziewczynie, w tamtym momencie zdał sobie sprawę, że to nie ta sama Aiko, którą widział jeszcze kilka minut temu.

                                                                 ***

Każda komórka jej ciała pragnęła walki. Oczy płonęły złotem. Nie można było odróżnić białek od tęczówek i źrenic. Wokół niej fruwał zielony ogień - dusze zmarłych Wilkołaków, które zdecydowały się ją chronić. 
Jej skóra stała się lodowata, ciało przejęła Demoniczna natura. Oddychała płytko i szybko, jej ruchy były błyskawiczne a ciosy niedorzecznie silne. 
Michael ciął wokół niej sztyletami, jednak dziewczyna z łatwością unikała jego ciosów. Wyłapywała każdą chwile kiedy się odsłonił, powalając go. Jednak ten się nie poddawał. W jego oczach widać było obłęd. 
-Tylko na tyle cie stać?! - Wykrzyknął kiedy w końcu udało mu się przeciąć skórę na ramieniu dziewczyny. - Pokaż mi swoją moc! - Jego ruchy były płynne i wyćwiczone. Za to Aiko walczyła nieudolnie, jednak siła dawała jej przewagę.
Widząc krew spływającą po jej ramieniu wrzasnęła i, z jeszcze większą wściekłością, rzuciła się na przeciwnika, uderzając i kopiąc na oślep. Ostatni cios trafił go prosto w klatkę. Zatoczył się do tyłu i upadł. W tym momencie Aiko wychwyciła szanse na zwycięstwo. Wciągnęła głęboko powietrze, a ogień wokół niej zaczął wirować. Wybiła się nad chłopaka i wylądowała na nim, uderzając go z jeszcze większą siłą. 
Michael zakaszlał i z trudem wziął oddech. Próbował zrzucić dziewczynę z siebie, ale na próżno.
Wpatrywała się w niego złotymi oczami,w których widać było zwierzęcą furię.
-To twój koniec. - Wyszeptała z przerażającym uśmiechem i zamachnęła się by oddać ostatni atak.
Jej pięść leciała wprost na nos chłopaka.
W ostatniej chwili ktoś z impetem wleciał w Aiko zrzucając ją z ledwo oddychającego mężczyzny.
Michael zobaczył tylko ogromne białe skrzydła i w tym samym, czystym kolorze włosy, chwilę po tym stracił przytomność.
                                                 

---
Ten rozdział jest wyjątkowo krótki, wiem. ;_; Ale jakoś ciężko mi dalej pisać. A nie chce się zmuszać, ponieważ wtedy wyjdzie mi coś strasznego. ;_; A liczy się jakość, nie ilość. :)
Dziękuję za przeczytanie i proszę o komentarz :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz