poniedziałek, 15 grudnia 2014

Maska opanowania. *Piekielne Dobro*

   Aiko siedziała niespokojnie na kanapie. Naprzeciwko niej usiadł mężczyzna, Michael. Za nią stała dziewczyna z chłopakiem, którzy kilka minut temu weszli do pokoju.
Teraz cała trójka przyglądała się jej z uwagą, zaciekawieniem i nutą strachu.
Odchrząknęła.
-Czego ode mnie chcecie? - Powiedziała mocnym tonem. W duchu podziękowała sobie, że chociaż głos ma pewny siebie.
-Mamy do ciebie kilka pytań. - Odezwał się niebieskooki. - Ale najpierw powiedz jak się nazywasz. - Jego głos był spokojny i miękki, jakby rozmawiał ze starą znajomą.
-Aiko Hokaru. - Dziewczyna spojrzała mu w oczy. - A wy? kim jesteście?  Dlaczego mnie tu zabraliście? - Obejrzała się przez ramię i wzrokiem pełnym zdenerwowania popatrzyła na stojące za nią Anioły.
- Niech cie to nie obchodzi! - Rudowłosa zrobiła krok w stronę przesłuchiwanej, w dłoni trzymała średniej wielkości sztylet, z wygrawerowanymi inicjałami na ostrzu "S.S". W jej oczach było widać złość.
-Sam, uspokój się. - Blondyn stojący przy dziewczynie złapał ją za dłoń. - Niech Michael mówi. - Przyciągnął ją do siebie i objął ramieniem.
-Przepraszam. Nazywam się Michael Chang. - Wciąż uśmiechał się do brunetki.
Dziewczyna jednak nie dała się zwieść, nie raz spotykała się z wymuszoną uprzejmością.  Siedziała sztywno, przygotowana na każdą ewentualność.
-A za tobą stoją David Bluebird i Samanta Skyking.-Poprawił się na fotelu. - Co robiłaś w tym motelu?
Aiko zawahała się z odpowiedzią. Nie wiedziała czy ma skłamać czy powiedzieć prawdę. Co jej zaszkodzi, a co przyniesie korzyść? Nie znała odpowiedzi na to pytanie, więc milczała. Czuła na sobie wyczekujące spojrzenia trzech par oczu, co przyprawiało ją o jeszcze większe zdenerwowanie.  Zacisnęła dłonie na kolanach i głęboko odetchnęła, cisza stała się przytłaczająca.
-Chciałam spędzić tam noc. - Rzuciła mu spojrzenie pełne determinacji, które oznaczało, że już nic więcej nie powie.
-No jasne, akurat w motelu Wilkołaków?! - Samanta wyszarpnęła się z uścisku brata i podbiegła do Aiko, złapała ją za przód bluzy i z niebywałą siłą podniosła, w jej oczach płonęła wściekłość - Nie wciskaj nam takich bajeczek! - Mężczyźni nie zdążyli w żaden sposób zareagować, brązowowłosa odepchnęła od siebie rudą, która z impetem uderzyła plecami o ścianę.
Szmaragdowe oczy Aiko zaczęły przebarwiać się na złoto, co zauważył David. Gwałtownie wciągnął powietrze.
-Mieszaniec. - Rzucił z obrzydzeniem blondyn, na co Aiko zareagowała wzdrygnięciem. Zrobiła krok w jego stronę.
-Co powiedziałeś?! - Zaczęła drżeć z wściekłości. Tak nazywali ją na przesłuchaniach, lub kiedy zakuta w kajdany szła ulicami miast. Była obrzucana nienawistnymi spojrzeniami pełnymi odrazy.
David cofnął się o kilka kroków. W powietrzu dało się wyczuć jak wielką i destrukcyjną moc posiada nastolatka.
Cała trójka znieruchomiała w oczekiwaniu na to co zrobi wściekła dziewczyna.
-Aiko, proszę uspokój się, on nie miał niczego złego na myśli. - Michael jako pierwszy się odezwał, wyciągnął przed siebie dłonie, nakazując jej opanować emocje, za wszelka cenę starał się uniknąć niepotrzebnej walki.
Nie odezwała się. Zamknęła oczy i wzięła kilka głębokich oddechów. Rozkazała sobie się uspokoić. Tyle lat ukrywała się, nie używała mocy, uciekała, byle tylko nie wzbudzać podejrzeń. A teraz stała otoczona trojgiem Aniołów. "Gorzej już chyba być nie może" odezwał się głos w jej głowie.
Otworzyła oczy, które znów miały odcień młodych liści.
- Jestem spokojna. - Powiedziała z powagą. - A teraz mnie wypuśćcie. -Powiedziała tonem nieznoszącym sprzeciwu. Mimo tego, że czuła się słaba, mała i bezbronna potrafiła stwarzać wrażenie silnej i władczej. To jedyna przydatna umiejętność, której nauczył ją Tomoe.
Nie czekając na odpowiedź obróciła się na pięcie i ruszyła w stronę drzwi przez, które weszli David i Samanta.
Nagle poczuła na swoim nadgarstku mocny uścisk.
-Wybacz, ale nie możemy cie wypuścić. - Michael uśmiechnął się sztucznie i pociągnął Aiko z powrotem. - Jeżeli odpowiesz nam na pytania wtedy będziesz mogła odejść.
Wyczuła kłamstwo. To oczywiste, że po dowiedzeniu się prawdy nie wypuszczą jej. Wyrwała rękę z uścisku mężczyzny. Prychnęła.
- Chyba sobie żartujesz. Nie ma mowy, że tu zostanę, a tym bardziej nie będę opowiadać wam o swoim życiu.
Nie chodziło o to, że się ich boi. Wiedziała, że Anioły zanim wykonają jakikolwiek ruch muszą zgłosić całą zaistniałą sytuację do centrali, więc na razie była pewna, że jej nie zabiją. Jednak nie mogła tam zostać. Wilkołaki zostały zaatakowane przez Tomoe, przynajmniej jeden z nich został zabity. Nie potrafiła siedzieć bezczynnie, kiedy jej "rodzina" była w niebezpieczeństwie.
Ostatni raz rzuciła spojrzeniem na Samantę, David i Michaela, po czym z nadzwyczajna szybkością ruszyła do drzwi.
Była pewna, że żadne z nich jej nie dogoni, jeszcze nigdy nie spotkała istoty, która dorównałaby jej prędkością.
W ułamku sekundy dobiegła do drzwi, przez które wypadła przed dom. Przy budynku nie znajdowała się żadna lampa. Minęła krótka chwila zanim oczy dziewczyny zdążyły przyzwyczaić się do ciemności. Jednak ta nie zwracała na to uwagi, że nic nie widzi. Najważniejsze w tym momencie było to, żeby biec. Nie zatrzymywać się. Pędzić przed siebie. Jak najdalej.
Zawsze to robiła. Biegła. Uciekała. Nigdy nie walczyła.
Dopiero po chwili zdała sobie sprawę z tego, że nie wie gdzie jest. Spojrzała za siebie.
-Nie gonią mnie. - Mruknęła i zwolniła.
Rozejrzała się po pustej ulicy. Po jej jednej stronie rósł mały, dębowy las, a po drugiej znajdowały się działki z małymi, drewnianymi domkami.
Znów zaczęła biec, przez kompletnie nieznaną jej okolicę. Usłyszała za sobą pisk opon. Spojrzała przez ramię, auto wyjechało spod domu porywaczy. Nastolatka przeklęła pod nosem.
Dobiegła do zakrętu, przed nią ukazała się znana jej ulica. Niemożliwe, że była tak blisko motelu, uśmiechnęła się triumfalnie, pędząc przed siebie.
Niestety nie była szybsza od samochodu, w ciągu krótkiej chwili auto dogoniło ją, po czym wyprzedziło. Kierowca zatrzymał się kilka metrów przed dziewczyną, drzwi otworzyły się i wyszedł Michael.
-Mówiłem, że cie nie wypuścimy. - Powiedział z uśmiechem wyższości. - Znajdę cie nawet na końcu świata.
Na dźwięk dobrze znanych słów, Aiko wciągnęła powietrze ze świstem. To zdanie zawsze powtarzał Tomoe. Zdanie pełne szaleństwa. Zdanie, którego dziewczyna nienawidziła najbardziej na świecie.
-Walcz! - Rzuciła bez zastanowienia. - Jeżeli wygram, puścisz mnie wolno, jak przegram odpowiem wam na wszystkie pytania. - Miała nadzieję, że niebieskooki da się podpuścić.
Uśmiechnął się z  kpiną. Z pasa na broń wyciągnął dwa noże.
-Cha! Przyjmuję wyzwanie. - Roześmiał się i ruszył na dziewczynę.


Na dzisiaj to tyle :)
Dziękuję za przeczytanie tego rozdziału! Proszę zostaw po sobie komentarz z uwagami, opinią i propozycjami! :)

4 komentarze:

  1. Gratuluję pomysłu . Niestety znalazłam jeden drobny błąd . Jest nim ,, mieszanie czasów teraźniejszego z przeszłym np ; zrobiła *krok* , miała *nadzieję* a nagle CZAS TERAŹNIEJSZY!!! I nie mówię tu o dialogach lecz o narracji . Ucieszyło mnie ,że nie używasz jednego zaimka w koło tylko zamieniasz je na inne wyrazy typ. Jej, Aiko, dziewczyna . 5/5 życzę dalszych sukcesów ~ YUNO

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie staram się nie mieszać czasów. Zwrócę na to większą uwagę i postaram się w miarę możliwości popoprawiać :)
      Dziękuję Ci bardzo!

      Usuń
  2. Świetnie Ci to wychodzi :3.
    Powodzenia w dalszej pracy!

    Jeśli masz czas to zapraszam na mojego bloga:
    ~ http://rudeopowiadania.blogspot.com

    Pozdrawiam :3.

    OdpowiedzUsuń