Dobra Dusza w końcu zniknęła, a to znaczy, że Aiko coś się stało. Tomoe spróbował się podnieść, przyszło mu to z ogromnym trudem, Wilk pochłaniał jego energię jak gąbka, do tego ranił go swoim dotykiem. Mężczyzna wstał chwiejnie i oparł się dłonią o ścianę. Zawroty głowy i okropny ból w klatce stały się jeszcze silniejsze.
-Cholera, - Syknął. Nie może tu zostać, musi iść do Aiko, jego ukochana może być w niebezpieczeństwie. Zrobił pierwszy krok i zgiął się pod wpływem nasilającego się bólu. Zaczął ciężko oddychać i kaszleć.
Nagle poczuł mrowienie na skórze. Ze świstem wciągnął powietrze. Tego mu brakowało, Anioły. Te cholerne istoty zawsze przychodzą kiedy są najmniej potrzebne.
Tomoe oparł się bokiem o ścianę i zaczął zastanawiać. "Co robić, co robić...?" Jeżeli tam pójdzie zostanie zabity, ale nie może zostawić Aiko na pastwę tych potworów. Zabiorą mu ją, będą chcieli by z nimi żyła.
W jego oczach zapłonęła furia. "Nikt nie ma prawa jej dotknąć! Jest moja!". Zrobił kolejny krok. Wściekłość zaślepiła kolejne fale bólu, dzięki czemu poruszał się z większym komfortem.
Był coraz bliżej guzika otwierającego windę. Jeszcze kilka kroków, kawałek.
Przed nim pojawił się młody chłopak, o srebrnych, równo ściętych włosach.
-Panie, nie możesz tam iść. Rada cie wzywa. - Powiedział oficjalnym tonem i podszedł do mężczyzny by go podeprzeć.
-Nigdzie nie idę! - Tomoe uderzył srebrnowłosego z otwartej dłoni w policzek. Z obłędem w oczach wpatrywał się w zamknięte drzwi windy. - Idę po nią, nie powstrzymasz mnie Zatanie.
Chłopiec nie wyglądał na oszołomionego zachowaniem swojego przełożonego. Chwycił go za ramię i mocno ścisnął.
-Strażnicy zostali wezwani do tego motelu. Narobił pan za dużo hałasu, rada jest niezadowolona. Musimy iść.
Demon znów spróbował wyszarpnąć się z uścisku Zatana, jednak ten miał nadzwyczajną siłę. Chłopak wyciągnął z kieszeni czerwono-granatowy, okrągły kryształ. Ścisnął go w dłoni, kamień zamigotał. W mgnieniu oka Demony przeniosły się do swojego wymiaru.
***
Michael uklęknął przy nieprzytomnej dziewczynie. Sięgnął dłonią do jej nadgarstka. Zaskoczyło go to, że jej skóra okazała się zimna. Zbyt zimna jak na człowieka. Pod palcami wyczuł równy rytm jej pulsu.
-Żyje. - Spojrzał na swoich towarzyszy. - Musimy ją stąd zabrać. - Powiedział stanowczo.
-Nie! Nie czujesz tego?! Zabijmy ją! - Samanta z przerażeniem i obrzydzeniem patrzyła na nieprzytomną. - Nie jest człowiekiem, nie jest Demon, Aniołem ani Wilkołakiem! Więc czym.. - Poczuła dłoń Davida na swoim ramieniu, odwróciła głowę w jego stronę i spojrzała bratu w oczy.
-Michael ma racje. Możemy się tylko domyślać czym jest. Poczekamy aż odzyska przytomność i każemy jej mówić. - Powiedział ze spokojem w głosie, ale w oczach było widać napięcie. Tak samo jak siostra, bał się tego, czym okaże się dziewczyna.
Michael włożył jedną rękę pod kark nieprzytomnej a drugą pod kolana, po czym wstał trzymając nieznajomą i obrócił w stronę rodzeństwa.
-Zawiozę ją do domu, a wy tu posprzątajcie. - Nie czekał na ich reakcje, w czasie misji to on dowodził. Nikt nie mógł mu się sprzeciwić.
Skierował się do drzwi. Pod butami mężczyzny skrzypiały odłamki stłuczonych okien. Nogą otworzył drzwi motelu i wyszedł.
Świat spowijał się w ciemność nocy, lampy uliczne słabo oświetlały jezdnie. Niebo było bezchmurne i obsypane milionem gwiazd. Michael spojrzał w górę i głęboko odetchnął. Zmęczenie powoli brało nad nim górę.
Poczuł, że dziewczyna na jego rękach się poruszyła. Skierował na nią swoje ciemno-niebieskie oczy. Pierwszy raz przyjrzał się jej twarzy. Delikatne rysy twarzy, pełne usta, zgrabny nos. To wszystko sprawiało, że była piękna. Wzruszył ramionami i spojrzał przed siebie.
Doszedł do auta, z trudem otworzył tylne drzwi. Położył ją na siedzeniu i zamknął drzwi. Poszedł usiąść na miejscu kierowcy. Przez chwilę nieruchomo wpatrywał się w ciemność przed sobą.
Potrząsnął głową by odgonić niepotrzebne myśli. Przekręcił kluczyk w stacyjce, auto zacharczało i ruszyło.
Po kilku minutach znaleźli się przed domem Strażników. Michael wysiadł z auta, podbiegł do frontowych drzwi i je otworzył, po czym wrócił do samochodu by zabrać dziewczynę. Wziął ją na ręce i wszedł do budynku, po czym zatrzasnął nogą drzwi.
Położył dziewczynę na kanapie w salonie, a sam usiadł w fotelu naprzeciwko. Oparł się łokciami na kolanach i złożył dłonie. Zlustrował całe ciało dziewczyny.
Po kilku minutach odchylił się na fotelu i zasnął.
***
Gwałtownie zaczerpnęła powietrza i otworzyła szeroko oczy. Przez chwilę przypominała sobie dlaczego spała i co się wydarzyło.
Przypomniawszy sobie wszystko sprzed ostatnich kilku godzin podniosła się i rozejrzała wokół.
Leżała na dużej, brązowo-kremowej kanapie, w małym salonie. Ściany pokoju pomalowane były na jasny brąz. Stare, dębowe meble dodawały pomieszczeniu tajemniczości. W północnej i zachodniej ścianie znajdowały się duże okna, na ich parapetach leżały niepoukładane stare księgi.
Dopiero po chwili Aiko zauważyła mężczyznę śpiącego w fotelu. Brązowe włosy w nieładzie opadały na czoło. Oddychał równo i spokojnie. Dziewczyna przyglądała mu się przez chwilę.
Usłyszała trzask drzwi i dźwięk kroków.
-Zostawił nam sprzątanie a sam zwinął się z nieprzytomna laską. Skubany. - Powiedział żeński głos.
Aiko zeskoczyła z kanapy i bezszelestnie stanęła przodem do wejścia do pokoju, przygotowana na ewentualną konfrontację.
-Sam, to nie czas na ża.. - Do pokoju wszedł wysoki i dobrze zbudowany chłopak, oraz niższa od niego o półtorej głowy, ruda dziewczyna. Oboje patrzeli na Aiko z mieszaniną zdziwienia i strachu.
-Michael! - Krzyknęła rudowłosa. Mężczyzna śpiący na fotelu poderwał się jak oparzony i zdezorientowany popatrzył na całą sytuację.
-Zasnąłem. - Podrapał się po głowie i ziewnął, jego wzrok spoczął na zielonookiej. - Dobrze, że się obudziłaś. - Obdarzył ją przyjaznym uśmiechem i wskazał kanapę przed sobą. - Porozmawiajmy.
Pozostała dwójka została w bezpiecznej odległości.
Jeżeli przeczytałeś/aś zostaw komentarz, to naprawdę pomaga :)
Jeżeli masz jakieś uwago to wal śmiało :)
Opowiadanie wciąga! Jest tajemnicze. Ładnie piszesz, wszystko jest spójne, a muzyka idealnie pasuje, gdy się czyta.
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejną część! :)
Zapraszam do siebie:
rozowykwiatlotosu.blogspot.com
Dziękuję :)
UsuńCzytałam już trochę Twojego opowiadania :3